Tu na końcu świata

Tu na końcu świata

Joan Sutherland, Roshi i sztuka przez Sophie Lecuyer

Organizacja Narodów Zjednoczonych mówi, że milion gatunków może wyginąć w nadchodzących dziesięcioleciach. Jak to będzie wyglądać w naszych wiadomościach? Wyobraź sobie, że wyginięcie jest ogłaszane jeden po drugim w miarę ich wystąpienia: ile będzie to alertów dziennie?

Wkraczamy w czasy niewyobrażalnych strat, łącznie z możliwym końcem ludzkiego życia na Ziemi. Jeśli mamy nadzieję to zmienić, musimy liczyć się z faktem, że to, co teraz robimy, nie działa, ponieważ wciąż zmierzamy w stronę urwiska i coś uniemożliwia większość ludzi przed zaangażowaniem się w nagły wypadek, pomimo ostrzeżeń. Możliwe, że ważną częścią tego czegoś jest strach, świadomy lub nieprzytomny, przed smutkiem, który nadejdzie. Jak będziemy znosić ten żal? I czy smutek nie sprawi, że będzie nam trudniej działać? Ale zastanawiam się, czy to nie smutek nas osłabia, ale wszystko, co robimy, aby tego uniknąć. Być może potrzebujemy, zamiast tego, włączyć to. Żałoba nie powstrzyma nas od działania, ale zmieni to sposób, w jaki to robimy, w sposób, który robi wielką różnicę.

Żal ma mocne strony, które różnią się od gniewu, ponieważ woda różni się od ognia. Wiele współczesnych kultur waloryzuje to, co niektórzy uważają za męskie cechy nad tym, co niektórzy uważają za kobiece, co oznacza ogniste cnoty nad wodnistymi: oburzenie nad smutkiem, asertywność nad wrażliwością. Czy smutek jest postrzegany jako kobiecy? Czy to feminizuje nas, aby to poczuć, i czy to jest jeden z powodów, dla których niektórzy się tego boją? Gniew ma tendencję do odczuwania (nie podoba mi się to, co się z tobą dzieje i chcę to zmienić), podczas gdy smutek ma tendencję do odczuwania z (Twój ból jest moim bólem, i zależy mi na tym). Uczucie i uczucie wzajemnie się uzupełniają. Gdybyśmy docenili oba, moglibyśmy wykorzystać ogień lub wodę zgodnie z potrzebami. Mogli się nawzajem hartować i łączyć w sposób niewyobrażany i potężny. Każdy z nas byłby w stanie czerpać więcej z siebie w odpowiedzi na kryzys; każdy z nas miałby więcej możliwości wzmocnienia i pocieszenia siebie. Widzimy wyniki ognistej akcji wokół nas, na dobre i na złe. Zastanawiam się, czy przynajmniej część płonącej wściekłości tak charakterystycznej dla naszych czasów jest rzeczywiście obroną przed żalem. Zastanawiam się, czy swobodny, niepotwierdzony smutek ma większy wpływ na nasze wspólne życie, niż możemy to docenić. Jeśli to prawda, może powinniśmy spędzić trochę czasu ze smutkiem, żalem i żałobą, tutaj na końcu świata.

ŻAL JEST BUDDĄ. Nie czegoś, z czego można się uczyć, ale z tego, co czasami jest, duch i ciało sezonu na świecie, pora serca — umysłu. Żal jest Buddą, radość jest Buddą, gniew jest Buddą, pokój jest Buddą. W koanach, mamy stać się intymnym ze wszystkimi Buddami — wspinać się na nich, pozwolić im wejść do nas, spalić je na ciepło, kochać się z nimi, zabijać, znaleźć jednego siedzącego w środku domu. Nie jesteś przeznaczony do wyleczenia żalu Buddy, ani ciebie. Masz dowiedzieć się, jak to jest być częścią sezonu swojego serca - umysłu, sezonu na świecie, który został poplamiony i barwiony przez smutek, uświęcony przez smutek.

Dawno temu młoda kobieta zagubiła się w żałobie po śmierci męża. Zostawia wszystko za sobą i idzie do klasztoru, aby poprosić o pomoc. „Co to jest Zen?” Nauczyciel odpowiada, że sercem tego, kto pyta jest Zen: jej złamane serce jest buddą tego czasu i miejsca. Postanawia zostać i dowiedzieć się, co to znaczy. Siedząc w ciemności, kobieta biegnie palcami po twarzy Buddy żalu, ucząc się jego konturów. Z biegiem czasu odkrywa rodzaj łaski w tej ciemności, z żalem jako jej towarzysza: głęboką pokorą, głęboką ciszą, głębokim słuchaniem.

W łacińskich korzeniach żal jest związany z ciążą.

Pewnego dnia kobieta słyszy wołanie jelenia z pobliskiego strumienia. „Gdzie jest jeleń?” Nauczyciel pyta. Słucha, skoncentrowana, dojrzała z czymś. „Kto słucha?” Dojrzała rzecz pęka w niej; płacz jelenia odbija się echem przez drzewa i wznosi się jednocześnie z własnego bliznowacenia serca. Jest tam, kopyta parzyste mokre, a ona jest tutaj, zastanawiając się — i wszystko słucha wszystkiego.

Później jest przy strumieniu z wiadrem lakieru przeznaczonym na kwiaty, tylko ona wypełnia je wodą. Widzi odbicie księżyca w wodzie: jej smutek promienny. Później, jak mówi, dno wypada z jej wiadra: woda i światło wsiąkające się w ziemię. Wszystko to mokre: strumień, wodnisty księżyc w wiadrze, wilgotne oko jelenia, kobieta płacząca.

Jej łzy stają się rozpuszczalnikiem dla tego, co jest nieustępliwe, obronne, które budujemy, aby powstrzymać od odczuwania bólu życia przez całą drogę, co również powstrzymuje nas od odczuwania jego piękna przez całą drogę. Łzy zmiękczają, odkleja się, naruszają, obalają i wypełniają. Biegają jak woda pod lodem i nagle zamarznięte znów płyną.

Niektórzy ludzie obawiają się tego rodzaju rozpuszczenia. Czy nadal będę sobą? Zniknę czy oszaleję? Czy będę w stanie walczyć ze zmianami klimatycznymi? Jeśli zaczniemy ten płacz, jeśli otworzymy się na ból, poignancy i straszne, zranione piękno życia na Ziemi, być może nie będziemy w stanie przestać i utoniemy.

Nie znikamy ani nie utoniemy. Nie płaczmy wiecznie. Ale jeśli od czasu do czasu te łzy są wywoływane od nas, nie są już przerażające; są małą ceremonią trzymającą nas blisko świata. Sprawiają, że jesteśmy mniej kruche, bardziej sprężyste. Płakamy, bo coś się wlewa i jesteśmy przepełnione, ponieważ w niektórych chwilach nie da się nic powiedzieć i równie niemożliwe jest nie zaoferowanie czegoś z powrotem. Łzy solne są pozostałościami naszych oceanicznych początków, są również pozostałością trudnego morza, które krzyżujemy w tym życiu. Zawieramy zarówno ponadczasowe głębiny, jak i fale, które przemywają kruchą tratwę, która niesie nas od narodzin do śmierci.

Kobieta w historii, której imię nazywa się Mujaku, poszła dalej do wielkich rzeczy, pomagając innym kobietom spotkać własne serca. Pokolenia zakonnic napisały o niej wiersze; jeden powiedział, że woda z jej wiadra wypełniła wiele kałuż. Była w stanie to zrobić nie dlatego, że znalazła sposób wokół jej żalu, ale dlatego, że ucichła w środku i słuchała, o co prosił ją żal. Jej wołanie o pomoc, wołanie jelenia, światło księżyca wylewające się ze złamanego wiadra — jej smutek rozprzestrzenił się dalej niż krawędzie skóry, należało do czegoś więcej niż jej konkretnego serca. Tak samo jak jej przebudzenie. Jak ona była trzymana, więc mogła trzymać. To właśnie jest przebudzenie.

Żałoba JEK FORMA MIŁOŚĆ, jak idziemy dalej kochać pod nieobecność ukochanego. Jest to transformacja miłości poprzez stratę i to, jak jesteśmy inicjowani w nowy świat. Podobnie jak wszystkie inicjacje, zaczyna się od oczyszczenia. W przypadku smutku może to być szczególnie intensywne, ponieważ utrata tego, co kochamy, jest tak intensywna: szok, pamięć, smutek, gniew, żal, czułość, depresja, wdzięczność, poczucie winy, strach, drętwienie, tęsknota, rozczarowanie, zdrada, ulga. Jesteśmy przeczesani przez gales, stare życie pozbawione. Żal naszych czasów jest dziwny, ponieważ w jakiejś części opłakujemy to, co zniknie w przyszłości. Strata nie będzie nagła i nieoczekiwana, jak katastrofa lotnicza. Przewidzieliśmy to, że będzie trwał bardzo długo, i nawet gdy będziemy żałobni, spróbujemy ocalić jak najwięcej.

W końcu możemy znaleźć drogę do oka burzy, tak jak to zrobił Mujaku. Ale jest różnica. W czasach Mujaku można było niewinnie kochać świat przyrody; jej przebudzenie splecione, w starożytny i nieskomplikowany sposób, z jelenia, strumienia i księżyca przez drzewa. Mogłaby wziąć coś za pewnik, czego już nie możemy, że świat przyrody, wiecznie i samowystarczalnie, będzie tutaj, by nas uzdrowić i otworzyć. Nie możemy już kochać Ziemi niewinnie, ignorując skutki tego, jak ją traktujemy. Jak teraz kochamy, przeszłość niewinności? Jak możemy pozostać z tą miłością, nawet gdy w pobliżu nas zabija?

Gwiezdne prysznice z serii Białe noce, 2013

Może strata poplamiła naszą miłość pomoże, bo to pozwoli nam zbliżyć się do tego, co się naprawdę dzieje. Być może pozwlekanie wyrzutów sumienia naszej miłości pomoże nam zrobić to, co prawdziwa miłość musi teraz zrobić: uświadom nasz dług.

Peter Hershock powiedział kiedyś, że w chińskiej tradycji koan wyrzuty sumienia są podstawą moralności. Nie wymyślał, więc od tamtej pory noszę ze sobą jego myśli. Jak najlepiej rozumiem, wyrzuty sumienia zaczynają się od słuchania bez przerywania, a potem odczuwania bólu, który spowodowałem jako mój własny. Naturalnym rezultatem jest pragnienie, aby nie robić tego, co było ponownie. A więc wyrzuty sumienia stają się pytaniem: Jak to się stało? Jak mogę powstrzymać się od powtarzania tego? Jak mogę zadośćuczynić?

To też jest działalność miłości. Żal jest tym, jak kochamy w obliczu straty, wyrzuty sumienia jest tym, jak kochamy, kiedy wyrządziliśmy krzywdę. Jak mogli nie być częścią pracy tego czasu? W tej chwili trudno wyobrazić sobie miłość do przyszłości, którą wierzymy, że nadchodzi, ale pewnego dnia wkrótce będziemy musieli. Jak możemy, skoro wciąż jesteśmy przesiąknięci nieuznanym smutkiem, jeśli zamiast robić wyrzuty sumienia, jesteśmy zagubieni w poczuciu winy i zaprzeczeniu?

Nie płaczmy wiecznie. Żal zmienia się, wyrastając z dzikich początków w rodzaj godności. Wyrzutę sumienia staje się szlachetnym towarzyszem. Pasują do pory roku — tak jak niewyjaśniona niewinność już nie robi, ponieważ oburzenie może tylko częściowo. Nie wiemy stąd, jak będzie wyglądać nasza miłość do tego, co nadejdzie, ale możemy zdecydować, jak wyjdziemy, by ją poznać. W tej chwili jesteśmy w ciąży z przyszłością, w ciąży, nie wiedząc, co się urodzi. Wchodzimy razem w wielką tajemnicę. Przynosimy na tę niewidzialną ceremonię nasze umiejętności wojownicze, głód i nasze starania, geniusz naszych umysłów - wszystko, co nas tu doprowadziło - mając nadzieję, że tym razem zrobimy z nimi coś innego. Być może moglibyśmy również przynieść umyte serca upokorzony przez to, co uczyniliśmy i chęć podążania za miłością gdziekolwiek nas zaprowadzi, gdy wchodzimy w wielką ceremonię reszty naszego życia.

Leave a Reply

%d bloggers like this:
The Buddhist News

FREE
VIEW